Walentynki w naszej szkole – czyli listy, serduszka i odrobina historii.
Choć 14 lutego przypada tylko raz w roku, w naszej szkole atmosfera miłości i życzliwości była wyczuwalna już dużo wcześniej. A wszystko za sprawą szkolnej poczty walentynkowej, która jak co roku działała pełną parą. Uczniowie wrzucali do specjalnych pudełek kartki, liściki, a czasem nawet tajemnicze wyznania, które mogłyby zawstydzić niejednego poetę. Nasi niezawodni listonosze zadbali o to, by każda walentynka trafiła do właściwych rąk. Niektórzy dostali ich tyle, że poważnie rozważamy wprowadzenie limitów na przyszły rok.
Żeby jednak nie było, że tylko serduszka i czekoladki, warto przypomnieć, skąd w ogóle wzięło się to całe święto. Walentynki zawdzięczamy św. Walentemu, który według legendy potajemnie udzielał ślubów zakochanym żołnierzom, mimo że cesarz zakazał im małżeństw. Za swoją romantyczną działalność przypłacił życiem, ale jego imię przetrwało i dziś kojarzy się przede wszystkim z miłością, sympatią i… czerwonymi dekoracjami w każdym możliwym miejscu.
Walentynkowy dzień minął w atmosferze uśmiechu, życzliwości i drobnych gestów, które potrafią poprawić humor nawet w środku srogiej zimy, jaka panuje w tym roku.
